Tajne / Poufne

avatar BikeBlog PaVLo z pięknego miasta Dąbrowa Górnicza. Przejechałem od 2010 roku 150155.75 kilometrów w tym 7747.58 w terenie. Śmigam z dużo większą średnią niż 25.67 km/h i budzę tym respekt :D.
Więcej o mnie TUTAJ.

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
Flag Counter

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy pawelm4.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane z trasy:
Dystans:56.06 km
W czasie: 01:43 h
Ze średnią: 32.66 km/h
Max speed: 72.72 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 16.0
HR max: 158 ( 84%)
HR avg: 135 ( 72%)
Podjazdy: 254 m
Kalorie: 1148 kcal

Trening w lekkim deszczu

Niedziela, 17 lipca 2016 · dodano: 17.07.2016 | Komentarze 0

Na początek lekki deszcz a potem z 14st zrobiło się koło 17

Strefy:
1. 27% - 0:28:23
2. 70% - 1:12:13
3. 2% - 0:03:06
4. 0 








Kategoria Trening


Dane z trasy:
Dystans:14.67 km
W czasie: 00:42 h
Ze średnią: 20.96 km/h
Max speed: 43.75 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 14.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Praca

Sobota, 16 lipca 2016 · dodano: 17.07.2016 | Komentarze 0

Zimno i deszczowo
Kategoria Praca


Dane z trasy:
Dystans:14.65 km
W czasie: 00:39 h
Ze średnią: 22.54 km/h
Max speed: 49.27 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 15.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Praca

Piątek, 15 lipca 2016 · dodano: 15.07.2016 | Komentarze 0

Kategoria Praca


Dane z trasy:
Dystans:55.14 km
W czasie: 01:44 h
Ze średnią: 31.81 km/h
Max speed: 64.62 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 13.5
HR max: 152 ( 81%)
HR avg: 132 ( 70%)
Podjazdy: 262 m
Kalorie: 1106 kcal

Trening

Piątek, 15 lipca 2016 · dodano: 15.07.2016 | Komentarze 0

Strefy:
1. 43% - 0:44:56
2. 54% - 0:56:05
3. 1% - 0:00:49
4. 0




Kategoria Trening


Dane z trasy:
Dystans:54.90 km
W czasie: 01:48 h
Ze średnią: 30.50 km/h
Max speed: 64.10 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 18.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: 260 m
Kalorie: kcal

Trening

Środa, 13 lipca 2016 · dodano: 15.07.2016 | Komentarze 0

Nadajnik pada i dane tylko ze Stravy


Kategoria Trening


Dane z trasy:
Dystans:55.90 km
W czasie: 01:46 h
Ze średnią: 31.64 km/h
Max speed: 59.22 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 29.0
HR max: 154 ( 82%)
HR avg: 135 ( 72%)
Podjazdy: 268 m
Kalorie: 1165 kcal

Trening

Poniedziałek, 11 lipca 2016 · dodano: 11.07.2016 | Komentarze 0

Strefy:
1. 33% - 0:34:55
2. 65% - 1:08:08
3. 1% - 0:01:09
4. 0

Kategoria Trening


Dane z trasy:
Dystans:41.84 km
W czasie: 02:21 h
Ze średnią: 17.80 km/h
Max speed: 61.77 km/h
W terenie: 41.84 km
Temperatura: 18.0
HR max: 170 ( 90%)
HR avg: 152 ( 81%)
Podjazdy: 1494 m
Kalorie: 1896 kcal

Bike Maraton Szlarska Poręba

Sobota, 9 lipca 2016 · dodano: 15.07.2016 | Komentarze 0

Noga jeszcze nie odpoczęła po etepowce, więc kręciło się ciężko. Z początku to wszyscy mnie wyprzedzali, i mimo niskiego pulsu noga była słaba, dopiero koło 20km odzyskałem siły na technicznych zjazdach i zacząłem festiwal wyprzedzania. Dzisiaj na zjazdach nie dałem żadnych szans rywalom, uciekając bardzo szybko i niektórzy musieli mnie puszczać. Rywali mijałem zarówno na terenowych zjazdach jak i na podjazdach. Trasa pokrywała się sporo z ostatnim etapem Bike Adventure, jedynie start i meta były pod wyciągiem a nie na placu, więc nie ma co opisywać znów tego samego.
Ostatecznie po ciężkiej walce zająłem 5 miejsce w M3 co powinno umocnić mnie w generalce.

24% - mak podjazd
23% - max zjazd

Strefy:
1. 4% - 0:05:01
2. 24% - 0:33:55
3. 72% - 1:41:17
4. 0% - 0:00:15


Kategoria Zawody


Dane z trasy:
Dystans:46.76 km
W czasie: 01:33 h
Ze średnią: 30.17 km/h
Max speed: 46.80 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 24.0
HR max: 135 ( 72%)
HR avg: 115 ( 61%)
Podjazdy: 184 m
Kalorie: 774 kcal

Rozjazd po etapówce BA

Czwartek, 7 lipca 2016 · dodano: 07.07.2016 | Komentarze 0


Strefy:
1. 72% - 1:07:21
2. 2% - 0:01:28
3. 0
4. 0




Kategoria Trening


Dane z trasy:
Dystans:46.16 km
W czasie: 02:38 h
Ze średnią: 17.53 km/h
Max speed: 57.61 km/h
W terenie: 46.16 km
Temperatura: 17.0
HR max: 170 ( 90%)
HR avg: 155 ( 82%)
Podjazdy: 1626 m
Kalorie: 2206 kcal

Bike Adventure - Etap 4 (Finisz)

Wtorek, 5 lipca 2016 · dodano: 06.07.2016 | Komentarze 2

Jak obudziliśmy się o 9 to niebo zakrywały w większości szare chmury, potem zaczęło lekko kropić aż te krople przemieniły się w dosyć mocny deszcz i ulewę. Nie napawało to optymizmem ponieważ nikt nie chciał w ostatni dzień gdzie człowiek jest na granicach wytrzymałości, mieć upadek na śliskich korzeniach lub kamieniach a temperatura w okolicach 15st też nie napawał optymizmem patrząc na to, że znów trzeba będzie się wysoko wspinać. Sam deszcz jako taki nie przeszkadza w czasie jazdy, jednak potrafi znacznie podnieść trudność trasy. Koło godziny 10:30 niebo zaczęło się przejaśniać i pół godziny później pojechaliśmy gotowi na miejsce startu. Temperatura szybko się podnosiła a podłoże zaczęło przesychać. Stojąc w sektorze można było poczuć już zaduch.

Start znów z tego samego miejsca co dzień wcześniej i znów znany kawałek podjazdu, gdzie niestety znów zrobiły się korki na luźnym szutrze i od razu strata około 100 metrów do czołówki :/. Na górze popatrzyłem na licznik i wyszło 960 metrów podjazdów i niemal 100 metrów w pionie !. Potem ten sam kawałek przez 9km co dzień wcześniej, ale potem jeszcze zjeżdżaliśmy niżej. Głównie to były zjazdy poprzecinane jakimś trawiastymi lub kamienistymi podjazdami. Na trasie mało ludzi, a zwłaszcza kibiców, więc jechało się jakby tu nic się nie rozgrywało :). Zjazdy szły mi nieźle, ale byli i szybsi, ja postanowiłem jechać bezpiecznie bo przez kilka poprzednich dni widziałem zbyt dużo upadków lub słyszałem o takich, a i ludzi poobijanych przewijało się trochę po miasteczku etapówki.  To co traciłem nadrabiałem na podjazdach, przynajmniej na początku. Ostatni etap przez większość czasu jechałem w jakiejś grupce lub goniłem albo byłem goniony, więc samotność nie doskwierała. Po wczorajszym dniu gdzie mnie odcięło przy końcówce postanowiłem dzisiaj do tego nie dopuścić i odżywiałem się szybciej oraz koło 25km zjadłem drugi kawałek batona, bo znów poczułem lekki głód. Zjeść taki baton w czasie jazdy to nie łatwa sprawa, zwłaszcza jak zakleja gębę :).

Koło 30km dorwała nas ulewa, tak mocna, że po chwili zaczęły parować okulary a pot spływał do oczu z deszczem i musiałem schować okulary aby coś widzieć. Deszcz ten przyniósł też trochę ochłody, ale spowodował, że szlaki zrobiły się bardzo śliskie. chwilę później dogoniłem Mariusza Skowron z dystansu FUN i zamieniłem kilka zdań. Za chwilę trasa ostro nawracała w prawo w dół w dosyć ciekawy teren. Trochę przesadziłem z prędkością i wpadłem w taśmę zagradzająca jazdę na wprost, straciłem kilka sekund ale żadnej pozycji. Po chwili zaczął się singiel przy małym potoku Płócznik, bardzo klimatyczny i miejscami trudny technicznie, ale bez problemu pokonany bo przez ostatnie dni mieliśmy mnóstwo takich kawałków, więc umiejętności sporo podskoczyły. Po zjeździe chwila odpoczynku na napicie się i znów wspinaczka po szutrach w górę, ale z kawałkami bardziej stromymi. Było nas tutaj koło 6 zawodników, więc można było zamienić z kimś kilka zdań, zwłaszcza jak mieliśmy na to niespełna 20 minut, bo tyle zajął ten podjazd. Dalej było trochę zjazdów i znów trasa zaczęła się pokrywać z dnia poprzedniego, czyli wspinaczka w terenie po miejscu wycinki lasu. Śliskie gałęzie, błoto i jazda wąską ścieżką stromymi podjazdami, obok drzew i po korzeniach, niby fajna sprawa, ale w czwartym dniu wyścigów potrafi sprawić spory problem i łatwo stracić równowagę. Ostatkami sił kręciłem aby nie tracić pozycji, ale już byłem tak zmęczony, że nie mogłem przyspieszyć i dogonić uciekającej dwójki. Z ostatniego prostego podjazdy znów wpadliśmy terenowy singiel i tutaj gdzieś albo dobiłem przednim kołem, albo coś przebiło oponę, bo przy wyjeździe z niego miałem dosyć mało powietrza i na łuku w lewo w dół opona niemal spadł mi z obręczy. A jakies 300 metrów przed metą jechałem już niemal na obręczy i na ostatnim tym samym kawałku przed metą znów zaliczyłem glebę, ale tym razem przez to przednie koło, w którym już nie było powietrza. Ktoś z rowerem FAT Bike, pomógł mi i wsiadłem na rower i na kapciu pognałem co sił do mety, ale że przed nią była szykana, to nie mogłem się wyrobić, ale znów pomógł kolega i na metę wpadłem wraz z nim :).

Dzisiaj nie liczyłem na dobry wynik, ale mimo wszystko udało się dobrze pojechać i z czasem 2:38 :47 zameldowałem się jako 13 zawodnik Open PRO i 6 w kategorii wiekowej.

Po kilku godzinach pojawiły się oficjalne wyniki i całą etapówkę zakończyłem na 12 miejscu oraz jako 5 w kategorii wiekowej M3 !.



Dane z licznika:
najwyższy szczyt - 742 m npm
maks podjazd - 26%
podjazdów - 22.28km
maks zjazd - 22%
zjazdów - 19.84km


Strefy:
1. 4% - 0:05:56
2. 19% - 0:29:24
3. 77% - 2:02:58
4. 0% - 0:00:18

Kategoria Wakacje, Zawody


Dane z trasy:
Dystans:55.48 km
W czasie: 03:02 h
Ze średnią: 18.29 km/h
Max speed: 59.07 km/h
W terenie: 55.48 km
Temperatura: 25.0
HR max: 168 ( 89%)
HR avg: 153 ( 81%)
Podjazdy: 1868 m
Kalorie: 2476 kcal

Bike Adventure - Etap 3 (Królewski)

Poniedziałek, 4 lipca 2016 · dodano: 06.07.2016 | Komentarze 0

Bike Adventure - Etap 3 (Królewski)
Z góry sorka za za błędy.
To już trzeci dzień zmagań na szlakach Szklarskiej Poręby. Tym razem start przesunięto na 12 godzinę co akurat mnie odpowiadało bo dało więcej czasu na regenerację.
Zaraz po starcie odbijaliśmy w prawo do góry bo bardzo luźnym szutrze co spowodowało duży korek. Moim zdaniem zła decyzja bo na podjeździe gdzie były wymyte wyrwy tworzyły się niepotrzebne kolejne korki. Ale cóż trzeba jechać i takie odcinki. Podjazd stromy gdzie na odcinku około kilometra już mieliśmy 100 metrów przewyższeń (jutro powtórka).
Na górze skręt w lewo i w dół po szutrze i kamieniach gdzie mistrzom pierwszej prostej wypadały bidony jak drobne z portfela i zamiast skupiać się na wypatrywaniu dobijaczy i rozrywaczy opon (ostre kamienie) to robiłem manewry omijania tych bidonów :).
Pierwszy bufet był już na 11km, dla mnie za szybko i po prostu go ominąłem, a kilka kilometrów dalej pożarłem żela bo po tak długim i szybkim zjeździe niżej niż start, na pewno czekał nas podjazd. Nadmienię że dzisiaj zaserwowano nam bardzo trudne techniczne zjazdy aż przypomniały mi się edycje MTB Maraton !, po prostu świetne i niebezpieczne.
Na dole zjazdu czekała nas niemal ścianka do podjechania, najpierw szuter a po chwili asfalt poprzecinany betonowymi przepustami, swoją drogą to ciekawe co za sprzęt na takiej stromiźnie wylał go :).
Tutaj grupa rywali była jeszcze duża ale ja spróbowałem podjechać to na cięższych przełożeniach co spowodowało że na górze wjechałem sam a dalej szutrem coraz szybciej w górę robiąc sobie bezpieczny odstęp oraz przeganiając paru rywali. Nie szarpałem zbyt mocno bo zaczął się długi i coraz stromszy podjazd pod Dwa Mosty z których znów bardzo szybko po szutrowo kamienistej drodze w dół i znów pełna koncentracja aby nie złapać kapcia.
Na dole kawałek prostej na odpoczynek i nagle w lewo na asfalt, który bardzo szybko zrobił się kolejną ścianką przechodzącą w kamienie. Tutaj straciłem jedną pozycję przez goniącego mnie Marcina Wróbla, ale i trafiłem na drugi bufet gdzie zatankowałem bidon i szybko pognałem za nim i szybko dogoniłem co skwintował "cały czas mnie pilnujesz, dobrze nie odpuszczaj". Dobry jest i aż do najtrudniejszego podjazdu jakim była wspinaczka pod Petrovkę jechaliśmy razem.
W pewnym momencie wyprzedziłem go po dogonieniu jakiegoś zawodnika i mając na kasecie kilka przełożeń zapasu powoli odjeżdżałem. Podjazd szybko robił się coraz stromszy i trzeba było redukować ale sił miałem jeszcze trochę i nie korzystałem z najlżejszych przełożeń. Dopiero w połowie jak licznik pokazał 18% a potem nawet o 20% musiałem redukować. Oglądałem się co jakiś czas i widziałem rywali i coś mnie zmotywowało i często zrzucałem na twardsze przełożenie aby utrzymać dystans. Przed samym szczytem uciekło mi tylne koło i musiałem kilka metrów podejść, ale jak zobaczyłem że na górze robią zdjęcia to ustawiłem rower i mimo chyba 20% stromizny wsiadłem i wkręciłem się na szczyt na dwóch kołach za co dostałem brawa :-).
Myślałem że wjedziemy na samy szczyt ale trasa odbiła w prawo i szybko w dół, przynajmniej na początku bo potem znów zaczął się trudny techniczny zjazd, którego nie powstydzili by się wyjadacze Enduro lub DH.
Na 46k był ostatni bufet, skorzystałem tylko z kubeczka izo i kawałka banana. Nie wiem czy był to dobry pomysł bo za chwilę poczułem głód i dosłownie koło 50km zaczęło mi brakować prądu. Strasznie się mordowałem a rywale coraz bliżej bo nadrobili na wcześniejszym zjeździe. Końcówka przed metą to niemal 3km podjazdu w środku lasu po korzeniach, jakiś dziurach i między drzewami gdzie straciłem dwie pozycje co normalnie mnie strasznie wkurzyło ale nie mogłem przyspieszyć bo mimo pulsu 154 nie dałem rady. Przed przedostatnim podjazdem po "centrum wycinki" z masą grubych gałęzi i wyrw był w końcu lekki zjazd i tabliczka 1km do mety. Kręcił niemal pół przytomny i po ostatnim zjeździe w terenie gdzie wyprzedziłem jeszcze kogoś z FUN, trasa przecinała stok narciarski i kawałkiem łąki w lewo skręcała w dół przecinając kawałek początkowej trasy i wpadała w jakieś bagno po czym w lasku skręcała ostro w prawo i w dół ... i tu zaliczyłem niezły upadek jak mi przednie koło podcięła jakaś gałąź ... przejechać niemal 57km i wywalić się na jej końcu to tylko ja potrafię :D.
Na metę wpadłem jak na tablicy czasu było coś koło 3:02... ostro, w końcu nie bez powodu ten etap nazywa się Królewskim.
Ostatecznie z czasem 3:02:22 zająłem rewelacyjne 11 miejsce Open PRO i 4 w kategorii M3 !. Masakra :)
Jak w końcu będą jakieś zdjęcia to powrzucam.



Dane z licznika:
najwyższy szczyt - 907m npm
maks podjazd - 21%
podjazdów - 24.83km
maks zjazd - 24%
zjazdów - 24.09km

Strefy:
1. 1% - 0:01:44
2. 28% - 0:51:32
3. 71% - 2:08:04
4. 0% - 0:00:00


Kategoria Wakacje, Zawody