Tajne / Poufne

avatar BikeBlog PaVLo z pięknego miasta Dąbrowa Górnicza. Przejechałem od 2010 roku 150155.75 kilometrów w tym 7747.58 w terenie. Śmigam z dużo większą średnią niż 25.67 km/h i budzę tym respekt :D.
Więcej o mnie TUTAJ.

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
Flag Counter

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy pawelm4.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane z trasy:
Dystans:12.11 km
W czasie: 00:39 h
Ze średnią: 18.63 km/h
Max speed: 50.13 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 18.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: 440 m
Kalorie: kcal

Praca

Niedziela, 24 czerwca 2012 · dodano: 25.06.2012 | Komentarze 0

...
Kategoria Praca


Dane z trasy:
Dystans:34.09 km
W czasie: 01:16 h
Ze średnią: 26.91 km/h
Max speed: 41.30 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 30.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Rozjazd po maratonie

Niedziela, 24 czerwca 2012 · dodano: 24.06.2012 | Komentarze 0

...
Kategoria Trening


Dane z trasy:
Dystans:47.85 km
W czasie: 03:10 h
Ze średnią: 15.11 km/h
Max speed: 49.37 km/h
W terenie: 47.85 km
Temperatura: 28.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: 1900 m
Kalorie: kcal

Powerade Garmin MTB Marathon - Karpacz

Sobota, 23 czerwca 2012 · dodano: 24.06.2012 | Komentarze 0

Tym razem pojechaliśmy z noclegiem, chociaż ja chciałem bez, bo jestem w stanie przejechać za kierownicą taki dystans i wystartować co już kilka razy zrobiłem. No ale przewaga liczebna i nocujemy. Cztery osoby na pokładzie więc nie nudziło nam się po drodze. Na miejsce zajechaliśmy koło 21:30. Oczywiście rowery wzięliśmy do pokoi bo amatorzy cudzej własności czają się za każdym drzewem czy kamieniem. Po rozpakowaniu szybka kolacja przy oglądaniu meczu :) i lulu.

Pobudka miała być o 8 rano, ale jakieś głąby postanowiły o 4 rano ładować drzewo na ciężarówkę a nie które z bali ciąć namiętnie piłą spalinową i to nas obudziło ... No cóż widocznie "górale" nie lubią jak turyści śpią za długo :). Po śniadaniu wrzuciliśmy rowery na auto i pojechaliśmy na stadion. Trafiliśmy w najlepszym momencie bo parking był już prawie zapełniony. Jak zwykle przed startem rozgrzewka, a raczej rekonesans paru odcinków trasy z ciekawym kawałkiem gdzie był jeden techniczny uskok (zjechałem go za każdym razem a był niebezpieczny) i ostry podjazd.
Stojąc w sektorze dowiedziałem się kilku ciekawych informacji o trasie od zawodników oraz organizatora z głośników i muszę powiedzieć, ze były to cenne informacje. Start standardowo o 11 i tym razem z drugiego sektora, więc w końcu w mocnej stawce. Pierwsze kilometry to "włóczenie się" po ulicach Karpacza, potem sporo szutrówek i w końcu upragnione góry. Stawka się już mocno rozciągnęła, więc nie było zbyt dużego problemu na podjazdach i zjazdach. Po 10 kilometrach użyłem pierwszy raz żela, a dokończyłem go już na 15, bo od tego 10 kilosa cały czas był mocny podjazd pod Łysą Górę aż do bufetu, który był na dopiero 19 kilometrze i tu tankowanie bidonu z konsumowaniem banana :).

Powerade Garmin MTB Marathon - Karpacz © PaVLo

Ten pierwszy kawałek trasy pokazał co nas będzie czekać. Po bufecie czekał pierwszy niesamowity zjazd, to co się na nim działo można podsumować tym, że na trasie stali kibice z DH :D.
Powerade Garmin MTB Marathon - Karpacz © PaVLo

Ale to było nic, po niespełna 5 kilometrach czekał nas kolejny trudny podjazd przez Wołową Górę, ale od innej strony a za nim bardzo długi zjazd przez Izbicę i Księżą Górę i powrót do Karpacza. Tu na wąskich uliczkach był kolejny bufet (34km). Asfalt szybko się skończył i zaczął sie ten trudniejszy kawałek trasy z ostrym podjazdem pod Strzelec. Po kilku kilometrach chwila wytchnienia i znów ostry zjazd. Był to jakiś 40 kilometr.

No cóż muszę to napisać, że zabrakło mi trochę szczęścia, bo już przecież pokonywałem na wyścigu zjazdy po głazach i skałach ale tym razem nie udało się i na jednym podwójnym i stromym uskoku wpadłem przednim kołem, które mi zablokowało, w jakiś korzeń i zrobiłem klasyczne OTB. Przeleciałem przez kierownicę i całym impetem uderzyłem w jakieś kamienie kaskiem i prawym barkiem. Po upadku leżałem jakieś 5 sekund na plecach między skałkami, w sumie aby złapać oddech i chwilę odpocząć :). Nie zauważyłem nawet, że mi okulary spadły, ale po chwili je znalazłem. Na szczęście ktoś za mną jechał i spytał czy wsio w porządku przy okazji podając zapasową dętkę, która oderwała mi się z roweru :D. Ja go pytam, czy z twarzy leje mi się krew, bo czułem spływające krople, ale na szczęście to tylko pot wyciśnięty z gąbek w kasku. Obejrzałem szybko rower i pognałem dalej aby skończyć wyścig. Po drodze odezwał się bolący mały palec prawej dłoni i czuć było skutki przywalenia głową (kaskiem) o grunt.
Powerade Garmin MTB Marathon - Karpacz © PaVLo

Jakby tego było mało na jakieś 3 km przed metą jadąc przez ciekawe krótkie podjazdy między gęsto zasianymi drzewami przywaliłem prawym kolanem w kierownicę :D. No myślałem, że zaraz zwariuję z bólu, ale postanowiłem go zignorować i włączył mi się tryb sport.
Powerade Garmin MTB Marathon - Karpacz © PaVLo

Dogoniłem dobrodzieja z mojego wypadku, wymieniliśmy kilka słów o moim stanie zdrowia i jakby w transie gnałem przed siebie do ostatniego zjazdu, jeśli tak można nazwać tą ścianę. W jednym momencie było tak stromo, że kawałek pojechałem na przednim kole i przed oczami pojawił mi się obraz wcześniejszego upadku, ale szybko to skontrowałem i odzyskałem kontrolę nad maszyną. Meta była już blisko, co zwiastował ostry zjazd łąką i ten techniczny uskok, który ćwiczyliśmy przed zawodami na rozgrzewce. Zastanawiałem się czy go przejechać czy zaryzykować kolejny upadek, ale wygrała druga opcja i przejechałem go najlepiej ze wszystkich prób z czego jestem cholernie zadowolony :D. Obejrzałem się za siebie i nie widząc nikogo postanowiłem wycisnąć ze zmęczonych nóg ostatki sił na końcówce trasy.

Na miejscu od razu zdjąłem kask i obadałem głowę i kask. Na szczęście całą siłę uderzenia przyjął kask, który na środku ma spore wgniecenie ale nie jest popękany. Zastanowię się co z nim zrobić, może zostawię na treningi, ale na pewno muszę kupić nowy. Czas przejazdu trasy do jakieś 3h:10m co obrazuje skalę trudności całej trasy, która miała ~48km.
Kategoria Zawody


Dane z trasy:
Dystans:12.05 km
W czasie: 00:33 h
Ze średnią: 21.91 km/h
Max speed: 49.02 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 27.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: 440 m
Kalorie: kcal

Praca

Czwartek, 21 czerwca 2012 · dodano: 22.06.2012 | Komentarze 0

Kapeć i jeszcze złamany tylny błotnik, a tak sie spieszyłem na mecz ...
Kategoria Praca


Dane z trasy:
Dystans:45.39 km
W czasie: 01:29 h
Ze średnią: 30.60 km/h
Max speed: 52.23 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 30.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Trening - pętla średnia

Czwartek, 21 czerwca 2012 · dodano: 21.06.2012 | Komentarze 0

Wyjazd zaraz po deszczu, ale potem wyszło słońce i zrobiło się cholernie duszno ...
Kategoria Trening


Dane z trasy:
Dystans:12.03 km
W czasie: 00:35 h
Ze średnią: 20.62 km/h
Max speed: 59.32 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 28.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: 440 m
Kalorie: kcal

Praca

Środa, 20 czerwca 2012 · dodano: 21.06.2012 | Komentarze 0

...
Kategoria Praca


Dane z trasy:
Dystans:12.06 km
W czasie: 00:34 h
Ze średnią: 21.28 km/h
Max speed: 56.23 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 30.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: 440 m
Kalorie: kcal

Praca

Wtorek, 19 czerwca 2012 · dodano: 21.06.2012 | Komentarze 0

Kategoria Praca


Dane z trasy:
Dystans:54.07 km
W czasie: 01:41 h
Ze średnią: 32.12 km/h
Max speed: 53.64 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 28.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Trening - pętla duża

Wtorek, 19 czerwca 2012 · dodano: 19.06.2012 | Komentarze 0

Wyjechałem przed 8 rano, ale już o tej godzinie było duszno, a słońce coraz mocniej paliło, wiec trening był dość trudny, dodatkowo przez 2/3 trasy jazda była pod dość mocny wiatr.
Kategoria Trening


Dane z trasy:
Dystans:11.94 km
W czasie: 00:33 h
Ze średnią: 21.71 km/h
Max speed: 51.41 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 28.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: 440 m
Kalorie: kcal

Praca

Poniedziałek, 18 czerwca 2012 · dodano: 19.06.2012 | Komentarze 0

...
Kategoria Praca


Dane z trasy:
Dystans:22.89 km
W czasie: 01:58 h
Ze średnią: 11.64 km/h
Max speed: 55.07 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 27.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Klimczok - Szyndzielnia - Beskid śląski

Niedziela, 17 czerwca 2012 · dodano: 17.06.2012 | Komentarze 2

Jestem bardzo mile zaskoczony szczytem Klimczok i podjazdem pod Szyndzielnię. Na początku podjazdu trochę pobłądziliśmy w poszukiwaniu właściwej drogi na szczyt. Najpierw pojechaliśmy zielonym szlakiem, ale szybko okazało się, że będzie tam więcej podchodzenia niż jazdy a nie o to nam chodziło biorąc rowery :), więc mapa w ręce i próba innego. Wybór padł na czerwony i to było to o co nam chodziło, przyjemna wspinaczka szerokimi szutrami. Gadaliśmy przez całą trasę, a rozmowy tak niosło, że turyści dołączali się i komentowali nasze rozmowy :D. Gdzieś w 2/3 podjazdu gdzie przecinały się trzy szlaki (cze/zie/żół) czekał nas pierwszy ostry podjazd, ale i tutaj nie było problemów mimo, że słońce mocno paliło. Pod koniec czekały odcinki z kupą luźnych kamieni i korzeni, i to man bardzo się spodobało bo przecież na zawodach trzeba jechać po zróżnicowanym terenie a nie tylko po płaskim. Z samego szczytu rozciągały się rewelacyjne widoki.
Szczyt Klimczok © PaVLo

Klimczok - widok na schronisko © PaVLo

Klimczok - widok na schronisko przez pryzmat ramy :) © PaVLo

Potem pognaliśmy w stronę schroniska zjeżdżając bardzo ostrym stokiem, na miejscu chwila odpoczynku i dalej w górę gdzie rozciągały się kolejne wspaniałe widoki.
Widok ze szczytu Klimczok za schroniskiem © PaVLo

Widok z Klimczoka na Żywiec i jezioro © PaVLo


Tutaj zawracaliśmy, ale i zaplanowaliśmy kolejny wypad jednak dużo dłuższy i ciekawszy. Mijając schronisko czekał nas najwyższy szczyt Szyndzielni, postanowiliśmy podjechać stokiem, z początku szło nieźle, ale luźne kamienie skutecznie umożliwiły ciągłą jazdę i nie obeszło się kilkoma metrami z buta. Pod taką stromiznę dawno nie podjeżdżałem, ale nie można się poddawać i trzeba mocno naciskać. Po osiągnięciu szczytu znów chwila odpoczynku. Na początku wspomniałem, że zrezygnowaliśmy z zielonego szlaku gdzie było więcej podchodzenia niż jazdy, jednak nie do końca :). Zostawiliśmy go sobie na powrót. Trasa w dół była mocno technicznie, pełna kamieni i korzeni, które nierzadko pokonywało się przy prędkości dochodzącej do +45km/h. Ten odcinek był po prostu rewelacyjny, prawie 10 kilosów w dół po takim terenie, który można porównywać z najlepszymi trasami maratonów w Złotym Stoku, Wałbrzychu czy Istebnej, jedynie trzeba było uważać na pieszych turystów aby nie wpaść w nikogo, ale na szczęście schodzili na boki za co dziękowaliśmy. Stopień trudności trasy można podsumować, że na tak krótkiej trasie było 815m w pionie (przewyższenia).
Kategoria Trening