Tajne / Poufne

avatar BikeBlog PaVLo z pięknego miasta Dąbrowa Górnicza. Przejechałem od 2010 roku 150155.75 kilometrów w tym 7747.58 w terenie. Śmigam z dużo większą średnią niż 25.67 km/h i budzę tym respekt :D.
Więcej o mnie TUTAJ.

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
Flag Counter

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy pawelm4.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane z trasy:
Dystans:40.91 km
W czasie: 01:32 h
Ze średnią: 26.68 km/h
Max speed: 47.99 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 25.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Rozjazd po zawodach

Niedziela, 27 maja 2012 · dodano: 27.05.2012 | Komentarze 0

Jak zwykle wiało, ale dzisiaj na spokojnie, wiec mi to nie przeszkadzało.
Kategoria Trening


Dane z trasy:
Dystans:52.80 km
W czasie: 02:53 h
Ze średnią: 18.31 km/h
Max speed: 74.65 km/h
W terenie: 52.80 km
Temperatura: 18.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Bike Maraton - Kluszkowce

Sobota, 26 maja 2012 · dodano: 26.05.2012 | Komentarze 0

Będąc niespełna kilkanaście kilometrów od Kluszkowców, powoli witał nas wspaniały widok Tatr w oddali, który można by oglądać przez wiele godzin, ale niestety cel wyprawy był inny.
Widok na Tatry z miejscowości Kluszkowce © PaVLo

Po zajechaniu na miejsce szybko znaleźliśmy miejsce do zaparkowania i zaczęliśmy szukać biuro zawodów. To był dość zabawny żart, ponieważ miejsce startu było u podnóża góry Wdżar przy stacji narciarskiej Czorsztyn SKI a biuro w połowie jej szczytu :D, więc każdego czekała niezła rozgrzewka i wspinaczka kilkaset metrów po dość stromym zboczu a właściwie trasie narciarskiej.
Bike Maraton Kluszkowce - Biuro zawodów Góra Wdżar © PaVLo

Pogoda dopisała, było słonecznie i w miarę ciepło. Po rozpakowaniu i przebraniu się w drużynowe ciuchy zrobiliśmy rozgrzewkę jadąc między innymi stromym podjazdem po górze Wdżar (masakra :) ), a potem szybko do sektorów. Tym razem wywalczony miałem pierwszy sektor, czyli dla najmocniejszych "wycinaków" nie bojących się ciężkiego terenu i dużych prędkości ;).

Przed startem wszystkie sektory zostały połączone i start odbył się wspólnie. Moim zdaniem jest to najgorsza możliwość, bo po chwili od startu zrobiło się bardzo ciasno i niebezpiecznie, zwłaszcza na szybkich asfaltowych zjazdach, których akurat przez pierwsze kilometry nie brakowało.

Od samego początku przesuwałem się coraz bliżej przodu i po kilkunastu minutach ścigania nadal byłem w czołówce całego maratonu, dzięki temu nie musiałem przeciskać się przez wolniejszych zawodników.

Po wjechaniu w teren było na tyle luźno, że nie było problemu z wyprzedzaniem i oczywiście przepuszczaniem szybszych lub tych, którym tak się tylko wydawało (jak ja to lubię powtarzać :D ). Trasa z początku w miarę łatwa z wieloma szybkimi zjazdami, jednak jak to bywa na zawodach musi być teren. Po 12 kilometrach zaczął się bardzo długi podjazd w stronę masywu Lubania, wspinający się na wysokość prawie 950 m. n.p.m.. Muszę powiedzieć, że dał nieźle po nogach, ale dzięki wcześniejszym odcinku, nogi było dobrze rozgrzane i można było mocno iść do przodu. Potem czekał bardzo szybki, kręty i wyjątkowo techniczny zjazd z masą luźnych kamieni.
Bike Maraton Kluszkowce 25.05.2012 © PaVLo

Bike Maraton Kluszkowce 25.05.2012 © PaVLo

Po zjechaniu na dół po około 2 kilometrach była meta, gdzie wybierało się dystans z pośród trzech dostępnych. Oczywiście ja jechałem średni i miałem przyjemność zjechania po stromym stoku narciarskim, gdzie trochę przesadziłem i
wypadłem poza wyznaczoną taśmami trasę :-D. Szybko się pozbierałem i pognałem dalej przejeżdżając po raz drugi miejsce startu, ale tym razem ostro w dół asfaltem. Tutaj szukałem kolejnego bufetu, niestety okazało się, że go minąłem gdy pędziłem przy rozjeździe dystansów :/ i trzeba było 2/3 bidonu rozdysponować na ponad 20 kilometrów dzielących mnie do następnego. Było to trudne zadanie i niestety odbiło się na dalszych kilometrach.

Tym razem miałem dość nietypową sytuację, bo albo ja taki byłem szybki, albo goniący tak słabi, bo od 32 kilometra jechałem sam i miejscami zastanawiałem się czy dobrze jadę, mimo dość dużej ilości strzałem kierunkowych na trasie :).
Następnie czekał znów mocny podjazd na czerwony – grzbietowy szlak prowadzący na szczyt Lubania. Pomiędzy Hubą a szczytem Kotelnicy (946m.n.p.m.) wreszcie był bufet, gdzie zatrzymałem się aby napełnić bidon i wypić parę kubeczków napoju, przy okazji można było zobaczyć najwyższe szczyty Tatr z Lodowym na czele i Gerlachem w tle, po prostu rewelacja.

Chwila odpoczynku bardzo się przydała bo za chwilę czekał interwałowy odcinek, czyli podjazdy i zjazdy bez możliwości odpoczynku pod szczyt Runek (1005 m.n.p.m.). Po kilku kilometrach w końcu osiągnęło się najwyższy punkt trasy czyli szczyt Lubania (1211 m.n.p.m). Tam był rozjazd na najdłuższy i średni dystans, ja oczywiście walczyłem na średnim. Tu znów czekał nas znany zjazd, czyli zapamiętane przeszkody i proste na których można było "dokręcać". Tutaj mijałem kilka osób z najkrótszego dystansu, ale bez jakiś problemów, widocznie mieli już doświadczenie w zawodach i wiedzieli jak trzeba się zachować, brawo!.
Bike Maraton 25.05.2012 © PaVLo

To już był koniec i za kilka kilometrów czekała meta gdzie czekał jeszcze podjazd na szczyt góry Wdżar i bufet pełen owoców. Tam wchłonąłem chyba ze dwa kilo pomarańczy, bo były jedwabiście słodkie i chłodne co działało jak balsam na zmęczony organizm, do tego z pół litra izotoniku i dwa banany, wyżerka na całego :D.

Odpocząłem kilkanaście minut i poszedłem zobaczyć wynik. Tutaj był moment zdumienia, bo okazało się, że zająłem bardzo wysoką 7 pozycję w swojej kategorii wiekowej (M3) oraz wysoką 18 pozycję wśród wszystkich jadących na tym dystansie (Mega). Zjechałem do auta by się trochę ogarnąć, ale, że nie było co robić to zrobiłem znów podjazd pod górę Wdżar do biura zawodów aby poczekać na brata. Gdy się zjawił, wraz z kumplem, zrobiliśmy rozjazd i potem znów do samochodu , tam dowiedziałem się, że kogoś zdyskwalifikowali i znów czekał mnie podjazd pod Wdżar aby sprawdzić czy awansowałem w klasyfikacji, niestety nic się nie zmieniło, więc postanowiłem zabrać dyplom i wróciłem umyć rower. To w sumie na tyle atrakcji. Wyścig na pewno zapadnie na długo w pamięci przez wspaniałe widoki i rewelacyjną trasę.
Kategoria Zawody


Dane z trasy:
Dystans:12.05 km
W czasie: 00:44 h
Ze średnią: 16.43 km/h
Max speed: 49.45 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 24.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: 440 m
Kalorie: kcal

Praca

Środa, 23 maja 2012 · dodano: 24.05.2012 | Komentarze 0

...
Kategoria Praca


Dane z trasy:
Dystans:51.85 km
W czasie: 01:38 h
Ze średnią: 31.74 km/h
Max speed: 50.41 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 28.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Trening - pętla duża

Środa, 23 maja 2012 · dodano: 23.05.2012 | Komentarze 0

To już przesada, niech ten huraganowy wiatr spieprza stąd ...
Kategoria Trening


Dane z trasy:
Dystans:11.97 km
W czasie: 00:42 h
Ze średnią: 17.10 km/h
Max speed: 49.55 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 25.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: 440 m
Kalorie: kcal

Praca

Wtorek, 22 maja 2012 · dodano: 23.05.2012 | Komentarze 0

...
Kategoria Praca


Dane z trasy:
Dystans:37.08 km
W czasie: 01:19 h
Ze średnią: 28.16 km/h
Max speed: 48.96 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 28.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Trening - w tlenie

Wtorek, 22 maja 2012 · dodano: 22.05.2012 | Komentarze 0

Jazda w tlenie, ale dziś cholernie mocno wiało, więc bywało z tym różnie.
Kategoria Trening


Dane z trasy:
Dystans:56.07 km
W czasie: 01:44 h
Ze średnią: 32.35 km/h
Max speed: 51.87 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 30.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Trening - pętla duża

Poniedziałek, 21 maja 2012 · dodano: 21.05.2012 | Komentarze 0

Muszę chyba wyrzucić ten łańcuch Campagnolo Record C9, bo jest jakiś wybrakowany i nie chce współpracować z kasetą XT, skacze po niej jakby miał z 4 tys przebiegu ..., to jest mój ostatni C9, więcej tego nie kupię.
Kategoria Trening


Dane z trasy:
Dystans:12.09 km
W czasie: 00:38 h
Ze średnią: 19.09 km/h
Max speed: 58.89 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 24.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: 440 m
Kalorie: kcal

Praca

Niedziela, 20 maja 2012 · dodano: 21.05.2012 | Komentarze 0

...
Kategoria Praca


Dane z trasy:
Dystans:55.07 km
W czasie: 03:09 h
Ze średnią: 17.48 km/h
Max speed: 61.56 km/h
W terenie: 55.00 km
Temperatura: 23.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Powerade Garmin MTB Marathon - Wałbrzych

Sobota, 19 maja 2012 · dodano: 19.05.2012 | Komentarze 0

Przed startem zrobiłem wraz z kolegą około 15-minutową rozgrzewkę po lesie z jednym mocniejszym podjazdem, więc stojąc w sektorze miałem już rozgrzane nogi. Pierwsze kilometry to "Runda honorowa", czyli przejazd przez miasto Wałbrzych. Mimo gorących apeli organizatora wielu zawodników pchało się jak najbliżej przodu, jadąc po chodnikach i strasząc kibiców-pieszych, po prostu szczeniactwo z cwaniactwem. Startowałem z trzeciego sektora, i moim celem było dogonić brata i kumpla, z którym często rywalizuję. Udało się po jakimś kilometrze od startu i potem jechałem z nimi w grupie, trzymając się kilkadziesiąt metrów za tym tłumem na przodzie. Runda miała sporo ciasnych uliczek i ostrych zakrętów, ale w końcu pilot wyprowadził wszystkich na szuter, gdzie normalnie zrobiła się ściana kurzu i tak już stawka zaczęła się rozciągać. Od samego początku czułem, że dzisiaj noga będzie ładnie podawać. Jak zwykle kolejne kilometry to wyprzedzanie, ale i oddawanie pozycji sprinterom z dystansu Mini oraz mocniejszym, lub tym, którym się tak tylko wydawało :).

Po jakichś 13 kilometrach czekała najciekawsza atrakcja wyścigu ... tunel ... 1600 metrów długości ... uuuu jeee :D.
Powerade Garmin MTB Marathon - Wałbrzych Tunel © PaVLo

Pierwsze wrażenie to "co to?", gdzie oni nas prowadzą?, chyba do samego Piekła ;). Tunel wysoki, ale szeroki na około trzy metry i dopiero po niespełna 200 metrach pierwsze światło, które dawało jakąś nadzieję, że się tu nie pogubimy. Niestety radość nie trwała zbyt długo, trzeba było jechać po kamienistym, nierównym podłożu przez kolejne kilkaset metrów w ciemności. W tunelu były takie trzy lub cztery punkty oświetleniowe gdzie przynajmniej na chwilę można było odzyskać orientację w otoczeniu. Oczywiście ta przyjemność nie trwała długo. Ostatnie kilkaset metrów (najdłuższe) to była akcja jak z horroru, kompletna ciemność, zero orientacji, nie wiesz czy jesteś metr czy centymetr od ściany, jedyną nadzieją jest coraz większe światełko na końcu tunelu ... a mówią aby nie iść w jego stronę :D. Przez cały tunel jechałem dość szybko trzymając się jednego zawodnika.W pewnym momencie dogoniliśmy jakąś grupkę uciekinierów i aby na siebie nie wpaść zaczęliśmy krzyczeć, że jedziemy i do goniących nas, że zwalniamy aby nie powpadać na siebie, ponieważ był na tyle duży hałas jadących rowerów, że nie można było określić, gdzie kto jest :). Coraz większe i mocniejsze światło końca tunelu raziło i dodatkowo wzmacniało emocje. Tunel się skończył i w końcu można było wznowić ściganie.
Powerade Garmin MTB Marathon - Wałbrzych © PaVLo

Na trasie nie zabrakło mocnych podjazdów, szybkich szutrówek oraz wykańczających podejść z rowerem na plecach. Jedno podejście było nadzwyczaj wyczerpujące, wyglądało jak wspinaczka
alpinistyczna z tym, że zamiast plecaka miało się rower w jednej ręce a drugą chwytało skałek i drzew aby nie spaść do tyłu :). Potem jak komandos trzeba było przeciskać się między krzakami i cały czas pod górę. Powietrze stało w miejscu a
z góry lał się żar, łydki paliły z wysiłku, w gardle zasychało a nie bardzo było możliwości aby się napić. Po takiej wspinaczce w końcu nadszedł zjazd. Był bardzo wąski i z kilkoma powalonymi drzewami, więc trzeba było uważać i mocno trzymać kierownicę.
Powerade Garmin MTB Marathon - Wałbrzych © PaVLo

Na trasie były cztery bufety i na każdym napełniałem do pełna bidon a na jednym nawet dostałem banana, którego wciąłem od razu mimo braku głodu :).

Bardzo ciekawym odcinkiem był przeszło czterokilometrowy wąski trawers. Kawałek ten był bardzo niebezpieczny, gdyż po lewej był bardzo stromy spad a po prawej prawie pionowa ściana. Na tym odcinku jechałem z dwoma innymi zawodnikami, tempo
było całkiem niezłe, ale trochę za wolne dla mnie i za bardzo odpocząłem co niestety odbiło się lekkim skurczem nogi i od 40 kilometra trzeba było kombinować aby skurcze nie nasiliły się.

Trasa oferowała również bardzo szybkie zjazdy, na paru o mało nie wyleciałem, ale tak to jest jak się lubi prędkość :). Końcówka trasy nieco mnie zaskoczyła, a właściwie to prawie kilometrowa mijanka z ludźmi, którzy jechali jako "ostatki" dystansu mega, było to dość niebezpieczne, gdyż droga prowadziła w dół i osiągało się prędkości ponad 40km/h i każdy zakręt mógł zaskoczyć kimś kto akurat wybrał tą samą stronę drogi co ja, a to mogło się skończyć poważną kraksą ...
Kategoria Zawody


Dane z trasy:
Dystans:12.09 km
W czasie: 00:41 h
Ze średnią: 17.69 km/h
Max speed: 52.19 km/h
W terenie: 0.00 km
Temperatura: 12.0
HR max: (%)
HR avg: ( %)
Podjazdy: 440 m
Kalorie: kcal

Praca

Czwartek, 17 maja 2012 · dodano: 20.05.2012 | Komentarze 0

...
Kategoria Praca